Tajemnica fatimska. Komentarz Eleison nr CCCXXIV (324)

Bp Williamson pondering

Tajemnica fatimska
J.E. bp Ryszard Williamson
Komentarz Eleison nr CCCXXIV (324)
28 września 2013 

Na światło dzienne  wyszła kolejna rekonstrukcja trzeciej części Tajemnicy Fatimskiej, objawionej przez Matkę Bożą siostrze Łucji w lipcu 1917. Najświętsza Maryja Panna życzyła sobie, aby ją podać do publicznej wiadomości najpóźniej w 1960, ale podstępni ludzie Kościoła kontrolujący Rzym twierdzili, że tylko pozwoliła, aby została opublikowana od 1960, a jest zamknięta pod kluczem od tamtej pory. Na podstawie wskazówek dotyczących jej zawartości ujawnionych przez kilku ludzi Kościoła, którzy mogli ją przeczytać, dokonanych zostało kilka prób jej zrekonstruowania. Wiele przemawia na korzyść tej ostatniej. Oto jak rzecz się ma.

Kardynał Ottaviani (1890-1979) był wysoko postawionym mężem Kościoła za papieży Piusa XII, Jana XXIII i Pawła VI, głównym obrońcą Wiary od 1959 do 1968. Pozwolono mu przeczytać Tajemnicę, ale skoro był zobowiązany tajemnicą, znalazł sposób na ujawnienie jej bez ujawniania jej. Dodając materiał tak, aby dwu czy trzykrotnie wydłużyć oryginalną Tajemnicę, pozwolił, aby opublikowana została przedłużona wersja, zwłaszcza w niemieckim magazynie zatytułowanym Neues Europa. Ale władze watykańskie z łatwością mogły ją odrzucić jako fałszywkę, za którą teraz się ją uważa, ponieważ wiadomo było, że oryginalna Tajemnica ma tylko 25 ręcznie pisanych linijek. Czytaj dalej

Okropny upadek III. Komentarz Eleison nr CCCXXIII (323)

Bp Williamson pondering

Okropny upadek III
J.E. bp Ryszard Williamson
Komentarz Eleison nr CCCXXIII (323)
21 września 2013

W ubiegłym czerwcu czytelnikom tych „Komentarzy” obiecano trzeci artykuł na temat okropnego upadku Bractwa Św. Piusa X, w celu rozważenia, co można zrobić. Niedawno temu na tronie „Avec l’Immaculée” pojawił się artykuł z pewnymi dobrymi odpowiedziami na to pytanie, rozpoczynając od pytania, czy katolicy mogą nadal chodzić na Msze FSSPX. Streszczam i adaptuję:

W 1984 Indult z Rzymu pozwolił na odprawianie Mszy trydenckiej, pod pewnymi warunkami, w ramach oficjalnego Kościoła. Zapytany o to, czy katolicy mogą uczęszczać na te Msze, arcybiskup Lefebvre wkrótce potem odpowiedział, że nie powinni, ponieważ ich powrót do mainstreamowych ram pod tymi warunkami jest równoznaczny z akceptacją Soboru Watykańskiego II i późniejszych reform. Kapłani odprawiający Msze indultowe nie mogli mówić swobodnie, a z domyślną akceptacją Nowej Mszy wraz z Indultem groziło im ryzyko stoczenia się do nowej soborowej religii i pociągnięcia ludzi za sobą. Czytaj dalej

Usoborowianie w toku. Komentarz Eleison nr CCCXXII (322)

Bp Williamson pondering

Usoborowianie* w toku
J.E. bp Ryszard Williamson
Komentarz Eleison Numer CCCXXII (322)
14 września 2013

Dobry artykuł przekonujący, że Deklaracja trzech biskupów Bractwa Św. Piusa X z 27 czerwca nie jest tak wierna katolickiej Tradycji, jak by się wydawało, pojawił się w sierpniowym numerze nowego katolickiego angielskiego miesięcznika, The Recusant, który sam siebie opisuje jako „Nieoficjalne pisemko FSSPX prowadzące wojnę partyzancką o duszę Tradycji.” Krótkie streszczenie nie może oddać sprawiedliwości siedmiu gęstym stronom artykułu, ale główna linia myśli zasługuje, żeby się z nią zapoznać. Oto ona:

Na pierwszy rzut oka Deklaracja z 27 czerwca wydaje się być tradycyjną, ale, jak z dokumentami Soboru Watykańskiego II <A>, zazwyczaj znajduje się tam kruczek, śmiertelna wada, która pozwala odwrócić znaczenie całego dokumentu. Przyjrzyjmy się bliżej, akapit po akapicie: Czytaj dalej

Opór, organizować? Komentarz Eleison nr CCCXXI (321)

Bp Williamson pondering

Opór, organizować?
J.E. bp Ryszard Williamson
Komentarz Eleison Numer CCCXXI (321)
7 września
 2013

Debata dotycząca tego, czy i jak dzisiejszy „Opór” powinien być zorganizowany, trwa nadal (niech będzie nam wolno zdefiniować tu „Opór” jako byłych członków czy zwolenników Bractwa Św. Piusa X tak niezadowolonych z jego ostatnio ujawnionej zmiany kierunku, że powzięli jakieś działania w celu przeciwstawienia się tej zmianie). Ogólnie mówiąc, (względni) młodzieńcy chcą organizacji koordynującej działania i czyniącej go [opór – przyp. tłum.] bardziej skutecznym, podczas gdy starsi skłaniają się ku myśli, że jakakolwiek ustrukturyzowana organizacja nie jest już możliwa, ani nawet pożądana w dzisiejszych chaotycznych okolicznościach. Czytaj dalej

Edykt mediolański. Komentarz Eleison nr CCCXX (320)

Bp Williamson pondering

Edykt mediolański
J.E. bp Ryszard Williamson
Komentarz Eleison Numer CCCXX (320)
31 sierpnia 2013

W naszych czasach, gdy liberalizm, który opanowuje Bractwo Św. Piusa X, wygląda jak po prostu ostatnia z kolei przegrana Kościoła katolickiego, trudno jest sobie wyobrazić, że był czas, gdy Kościół odnosił zwycięstwo za zwycięstwem. Niemniej jednak, w tym roku obchodzimy 1700. rocznicę jednego z tych zwycięstw, edyktu mediolańskiego, datowanego na 313 AD.

Cesarz rzymski Konstantyn, znany jako „Konstantyn Wielki”, urodził się w 272 i został ochrzczony dopiero na krótko przed swą śmiercią w 337, ale poważnie sympatyzował z chrześcijaństwem przez wiele wcześniejszych lat. Gdy w 312 ruszył na Rzym, aby walczyć ze swym rywalem, cesarzem Maksencjuszem, Pan Jezus obiecał mu zwycięstwo, jeśli na chorągwiach wojennych umieści „labarum”, X wraz z P na nim, [czyli] pierwsze dwie greckie litery słowa Chrystus. Konstantyn uczynił to, co Pan Jezus powiedział i pokonał Maksencjusza w bitwie przy moście mulwijskim. Skoro tylko przejął mocną kontrolę nad Rzymem, Konstantyn wydał następnego roku edykt mediolański. Czytaj dalej

Wizja Oporu. Komentarz Eleison nr CCCXIX (319)

Bp Williamson pondering

Wizja Oporu
J.E. bp Ryszard Williamson

Komentarz Eleison Numer CCCXIX (319)
24 sierpnia 2013

Pewna liczba katolickich dusz zachowujących dzisiaj Wiarę katolicką przerażona jest kierunkiem nadal utrzymywanym obecnie przez kierownictwo Bractwa Św. Piusa X i ponieważ wielce sobie cenią to wszystko, co otrzymali od Bractwa przez ostatnie kilka dekad, rozpaczliwie pragną, by zastępcze Bractwo zajęło jego miejsce. Przerażeni są inną wizją siatki niezależnych grupek oporu, która będzie ich przyszłością. Uspokoić ich może świadomość, że była to wizja wybitnego proroka i pioniera ruchu Tradycji, francuskiego dominikańskiego kapłana, o. Rogera Tomasza Calmela (1914-1975). Oto strony, luźno tłumaczone i zaadaptowane z francuskiego, jego Krótkiej apologii Kościoła wszechczasów (ss. 48-51):

„Jakkolwiek by nie było z aberracjami władzy hierarchicznej w Kościele świętym, kapłani nie mogą zajmować miejsca biskupów, ani świeccy zajmować miejsca kapłanów. Czy marzymy zatem o postawieniu na nogi ogromnej światowej ligi kapłanów i wiernych chrześcijan, którzy, stawszy się « prawowitymi rozmówcami » dla oficjalnej hierarchii, zmuszą ją do przywrócenia porządku katolickiego? Zamysł wspaniały i poruszający, ale chimeryczny. Bowiem wkońcu ta grupa, która będzie chciała być kościelną, ale nie będzie ani diecezją, ani archidiecezją, ani parafią, ani zakonem, która będzie należeć do żadnego sektora, nad którym i dla którego sprawuje się władza w Kościele świętym, ta grupa będzie sztuczna: artefactum obcym dla grup rzeczywistych, ustanowionych i uznanych.” Czytaj dalej

Stan patologiczny. Komentarz Eleison nr CCCXVIII (318)

Bp Williamson pondering

Stan patologiczny
J.E. bp Ryszard Williamson

Komentarz Eleison Numer CCCXVIII (318)
17 sierpnia 2013

Wielka królowa Hiszpanii, Izabela Katolicka, podobno kiedyś zleciła [namalowanie] obrazu, który pokazywałby kapłana przy ołtarzu, kobietę rodzącą i kryminalistę wieszanego. Innymi słowy, niech każdy robi to, co ma robić, a nie coś innego. Te zaś „Komentarze” w ubiegłym tygodniu sugerowały, że dziś ludzie nie są tym, kim są: nauczyciele często już nie uczą, lekarze często już nie leczą, policjanci często już nie chronią, i – co najgorsze, mogłem dodać – kapłani często nie są już Bożymi ludźmi. Nowoczesne słowo, którego używa mój włoski przyjaciel, aby opisać to dziś powszechne niedopasowanie do rzeczywistości to „patologiczne”.

Otóż, „patologiczne” jest słowem, które należy do owego żargonu psychiatrów, który słusznie zwany jest „psychopaplaniną”, ponieważ ubiera w zupełnie nowe słowa, każde wielosylabowe, to, co po prostu jest starymi dobrymi nieszczęściami upadłej natury ludzkiej. Otóż psychiatrzy, sami bezbożni, nie mogą rozwiązać problemów bezbożności, ale przynajmniej próbują, że tak powiem. Zatem nowość psychopaplaniny nadaje się przynajmniej na sugerowanie, że nieszczęścia, które gromadzą się dziś w istotach ludzkich przez minione wieki nagromadzającej się apostazji mają coś bezprecedensowego w sobie. Mój przyjaciel pisze: Czytaj dalej