Prawdziwe kanonizacje? Komentarz Eleison nr CCCXVII (317)

Bp Williamson pondering

Prawdziwe kanonizacje?
J.E. bp Ryszard Williamson

Komentarz Eleison Numer CCCXVII (317)
10 sierpnia 2013

„Co myśli Ekscelencja na temat zamiaru Papieża Franciszka by « kanonizować » Jana Pawła II i Jana XXIII w przyszłą wiosnę? Czy nie jest to w pewien sposób « kanonizowaniem » Soboru Watykańskiego II? I czy nie podnosi to kwestii autorytetu, zakładając, że wszystkie podręczniki do teologii sprzed Soboru Watykańskiego II uczą, że Papież jest nieomylny, gdy ogłasza kanonizację?” Takie było poważne pytanie (nieco zmodyfikowane), które zadał mi niedawno dziennikarz Rivarol*. Odpowiedziałem według następującej myśli:

Determinacja, którą wykazują głowy Kościoła soborowego w kanonizowaniu soborowych papieży pokazuje stanowczą wolę wrogów (przynajmniej obiektywnych) Boga, by skończyć z religią katolicką i zastąpić ją nową religią Nowego Porządku Światowego. Tak więc Neokościołowi odpowiadają Neoświęci, którzy mają być fabrykowani przez proces kanonizacji, który został zdemontowany i „odnowiony”. Jak to zawsze jest z modernizmem, słowa pozostają te same, ale treść słów jest całkiem inna. Zatem katolicy, którzy mają prawdziwą Wiarę nie powinni nawet w najmniejszym stopniu martwić się, czy te Neokanonizacje są nieomylne, czy nie. Pochodzą od Neokościoła, który jest podróbką Kościoła katolickiego. Czytaj dalej

Reklamy

Głęboki problem. Komentarz Eleison nr CCLXXIX (279)

Bp Williamson pondering

Głęboki problem
J.E. bp Ryszard Williamson
Eleison Comments Numer CCLXXIX (279)
17 listopada 2012

Wielu katolików nie pojmuje całej głębii problemu stworzonego przez Soborową Rewolucję Soboru Watykańskiego II (1962-1965) w Kościele Katolickim. Gdyby lepiej znali historię Kościoła, byliby mniej kuszeni liberalizmem, by myśleć, że Sobór nie był całkiem taki zły, albo „sedewakantyzmem”, by myśleć, że władze Kościoła nie są już jego władzami. Czy Pan Jezus kwestionował religijny autorytet Kajfasza albo cywilny autorytet Poncjusza Piłata?

Problem jest głęboki dlatego, że ukryty jest pod długimi wiekami historii Kościoła. Gdy na początku XV wieku św. Wincenty Ferreriusz (1357-1419) głosił w całej Europie, że bliski jest koniec świata, wiemy dziś, że pomylił się o ponad 600 lat. Jednakże Bóg potwierdził jego głoszenie pozwalając mu na dokonanie tysięcy cudów i wielu tysięcy nawróceń. Czy Bóg potwierdzał nieprawdę? Precz z taką myślą! Prawda jest taka, że Święty prawidłowo rozeznawał, ukryte w upadku końca Średniowiecza, jawne i prawie całkowite zepsucie naszych własnych czasów, co jest swoistą próbą generalną całkowitego zepsucia końca świata. Czytaj dalej