Wielka Sobota. Komentarz Eleison nr CCXCVIII (298)

Bp Williamson pondering

Wielka Sobota
J.E. bp Ryszard Williamson
Komentarz Eleison Numer CCXCVIII (298)
30 marca 2013

Wielka Sobota w życiu Pana Naszego była dniem między Jego okropną śmiercią na Krzyżu a jego chwalebnym Zmartwychwstaniem, kiedy to jego ludzkie ciało, martwe bez swej ludzkiej duszy, leżało w ciemnym grobie, z dala od widoku ludzkiego wzroku. Wydawało się, że wrogowie Pana Jezusa tak skutecznie go zniszczyli, że Bóg Wcielony został całkowicie przyćmiony i tylko wiara Matki Bożej w jej Boskiego Syna pozostała niezachwiana. Musiała wspierać wszystkich jego pozostałych uczniów, ponieważ nawet najbardziej oddani z nich czuli się skonsternowani i zagubieni.

Otóż, będąc Mistycznym Ciałem Chrystusa, Kościół katolicki podąża biegiem życia jego fizycznego ciała. Przez wszystkie swe 2.000 lat historii, Kościół zawsze był prześladowany przez wrogów Chrystusa i w wielu częściach świata w różnych okresach został praktycznie zmieciony z powierzchni ziemi. Jednakże z pewnością nigdy nie był tak całkowicie przyćmiony, jak się wydaje, że dzisiaj się dzieje. Bóg ustanowił swój Kościół jako monarchię, aby Papież go zachowywał w jedności, a dopiero co widzieliśmy Papieża rezygnującego, niewątpliwie po części dlatego, że on sam, zauroczony nowoczesnym demokratycznym myśleniem, nigdy całkowicie nie wierzył w swój własny najwyższy urząd. Usuwając papieską tiarę ze swego herbu, podpisując się zawsze jako „Biskup Rzymu”, jakiekolwiek były jego intencje, gdy zrezygnował w lutym, z pewnością dopomógł, mówiąc po ludzku, podkopać Boską instytucję Papiestwa. Czytaj dalej

Reklamy

Prawdziwy Papież? – I. Komentarz Eleison nr CXCVIII (198)

Bp Williamson pondering

Prawdziwy Papież? – I
J.E. bp Ryszard Williamson
Komentarz Eleison nr CXCVIII (198)
30 kwietnia 2009

Odkąd powiedziałem trzy tygodnie temu (EC 195, 9 kwietnia), że jutrzejsza „beatyfikacja” Jana Pawła II uczyni tylko z niego Neobłogosławionego Neokościoła, rozsądnie mnie zapytano, czy jestem tak zwanym „sedewakantystą”. W końcu, skoro praktycznie głoszę, że Benedykt XVI jest Neopapieżem, jakże mogę jeszcze uważać go za prawdziwego Papieża? Właściwie, uważam, że jest i Neopapieżem Kościoła soborowego i prawdziwym Papieżem Kościoła katolickiego, ponieważ oba jeszcze się całkowicie nie wykluczają, więc nie jestem tym, kogo zwie się sedewakantystą. Oto pierwsza część mojego rozumowania:

Z jednej strony uważam, że Benedykt XVI jest ważnym Papieżem, ponieważ został ważnie wybrany na Biskupa Rzymu przez parafialnych księży Rzymu, i.e. kardynałów, w konklawe z 2005, a jeśli z powodu jakiejś ukrytej wady sama elekcja nie była ważna, została uczyniona ważną (ang. „convalidated” – przyp. tłum.), jak naucza Kościół, przez to, że następnie został zaakceptowanay jako Papież przez Kościół na całym świecie. Jako takiemu, wobec Benedykta XVI mam zamiar żywić szacunek, uszanowanie i wsparcie należne Wikariuszowi Chrystusa. Czytaj dalej